Ponter obejrzał się na tunel prowadzący do jego świata i poczuł ukłucie w sercu na widok Adikora, który stał u wylotu i patrzył prosto na niego. Chciał do niego pomachać, ale to by za bardzo przypominało pożegnanie, więc tylko się uśmiechnął, choć wiedział, że z takiej odległości przyjaciel nie dostrzeże jego miny. Może to i lepiej, bo Ponter czuł, że jego uśmiech jest wymuszony. Miał nadzieję że nie po raz ostatni widzi ukochanego partnera.
Przecisnął ramiona przez otwór włazu i podciągnął się na platformę. Nagle otoczyło go pięciu Gliksinów w identycznych, zielonych strojach. Każdy trzymał dużą broń na pociski.
Ponter czytał sporo literatury spekulatywnej. Znał historie o równoległych światach, w których istniały złe odbicia ludzi ze znajomej Ziemi. Najpierw przyszło mu do głowy, że trafił do takiego odmiennego świata.
— Panie Boddit — zwrócił się do niego jeden z… żołnierzy, tak chyba brzmiała właściwa nazwa — kapitan Donaldson z Kanadyjskich Sił Zbrojnych. Proszę odsunąć się od włazu.
Ponter spełnił polecenie i w otworze pojawiła się ambasadorka. Tukana również wciągnęła się na metalowy podest. Ściany wokół platformy zasłonięte były płachtami ciemnozielonego plastiku, a po suficie biegły przewody i plastikowe rury. Po jednej stronie stało coś, co mogło być sprzętem komputerowym.
— Proszę pani? — powiedział Donaldson, patrząc na Tu — kanę.
— To jest Tukana Prat, nasza ambasadorka — wyjaśnił Ponter, a Hak przetłumaczył jego słowa.
— Pani ambasador, panie Boddit, muszę was prosić, abyście poszli ze mną.
Ponter się nie ruszył.
— Czy jesteśmy tu niemile widziani?
— Przeciwnie — odparł Donaldson. — Jestem pewien, że nasz rząd chętnie powita ambasadorkę i przyzna państwu status dyplomatów. Na razie jednak musicie udać się za mną.
— Dokąd nas zabieracie? — Ponter zmarszczył brew.
Donaldson wskazał drzwi prowadzące z platformy do sterowni. Były zamknięte. Ponter wzruszył ramionami i razem z Tukana ruszył do wyjścia. Jeden z żołnierzy wysunął się do przodu i otworzył przed nimi drzwi. Weszli do ciasnego i wąskiego pomieszczenia.
— Proszę iść dalej — powiedział Donaldson.
Ponter i Tukana usłuchali.
— Jak pan zapewne pamięta, panie Boddit — ciągnął Donaldson, idąc za nimi — Sudbury Neutrino Observatory mieści się dwa kilometry pod powierzchnią ziemi i konieczne jest utrzymanie w nim odpowiedniej czystości powietrza, aby zapobiec wprowadzeniu do komory kurzu lub innych zanieczyszczeń, które mogłyby zakłócić działanie urządzeń.
Ponter obejrzał się na Donaldsona, ale się nie zatrzymał.
— Przygotowaliśmy specjalne pomieszczenia na wypadek, gdyby pan lub inni przedstawiciele z pańskiego świata mieli się tu zjawić — kontynuował Donaldson. — Obawiam się, że będą państwo musieli przejść kwarantannę, która potrwa do chwili uzyskania przez nas pewności, że mogą państwo bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
— Nie! Znowu! — powiedział Ponter. — Możemy udowodnić, że jesteśmy wolni od wszelkich drobnoustrojów.
— Nie do mnie należy ocena tego, sir — odparł Donaldson. — Osoby za to odpowiedzialne już są w drodze.
Rozdział Jedenasty
Mary Vaughan stała pochylona nad mikroskopem, gdy drzwi do jej laboratorium otworzyły się gwałtownie.
— Mary!
Podniosła głowę i zobaczyła stojącą na progu Louise Benoit.
— Tak?
— Ponter wrócił!
Serce Mary mocniej zabiło.
— Naprawdę?
— Tak! Właśnie mówili o tym w radio. W SNO ponownie otworzył się portal między światami i Ponter z jeszcze jednym neandertalczykiem przeszli na naszą stronę.
Mary wstała i spojrzała na Louise.
— Masz ochotę na wycieczkę do Sudbury?
Louise się uśmiechnęła, jakby oczekiwała takiej propozycji.
— Nie ma sensu tam jechać. Neandertalczycy przechodzą kwarantannę w pomieszczeniach SNO; nie miałybyśmy szans zobaczyć się z nimi.
— Aha. — Mary starała się, by w jej głosie nie było słychać rozczarowania.
— Ale kiedy zostaną wypuszczeni, przyjadą do Nowego Jorku, żeby wystąpić z przemówieniem w ONZ.
— Naprawdę? Jak to daleko stąd?
— Nie mam pojęcia. Jakieś pięćset lub sześćset kilometrów. Na pewno bliżej niż do Sudbury.
— I tak zamierzałam tam pojechać, żeby obejrzeć Producentów… — stwierdziła Mary z uśmiechem, ale po chwili spoważniała. — Tylko że pewnie tam też nie uda mi się z nim zobaczyć. Jako dyplomata będzie miał mnóstwo spotkań.
— Zapominasz, dla kogo pracujesz. — Louise nie traciła optymizmu. — Nasz Jock ma chyba klucze do każdych drzwi. Powiedz mu, że musisz tam jechać, aby pobrać próbki DNA neandertalczyka, który przybył z Ponterem.
Mary znowu się uśmiechnęła. W tej chwili bardzo lubiła Louise.
— Ponter, chłopie!
Reuben Montego wszedł do dwupokojowej izolatki, w której neandertalczycy odbywali kwarantannę, i wyciągnął przed siebie zamkniętą dłoń. Ponter dotknął jej swoją pięścią.
— Reuben! — powiedział własnym głosem. Następne słowa przetłumaczył już Hak. — Dobrze cię znowu widzieć, przyjacielu.
Ponter zwrócił się do Tukany.
— Reuben jest lekarzem w kopalni Creighton. To on pierwszy udzielił mi pomocy medycznej po tym, jak o mało nie utonąłem zaraz po przeniesieniu się na ten świat, i to w jego domu Mare Vaughan, Lou Benoit i ja przechodziliśmy pierwszą kwarantannę — wyjaśnił szybko po neandertalsku, po czym znowu odezwał się do Reubena: — Przyjacielu, przedstawiam ci am — basadorkę Tukanę Prat.
Reuben uśmiechnął się szeroko — jak na Gliksina — i z galanterią ukłonił.
— Pani ambasador. Witam panią!
— Dziękuję — odparła Tukana za pośrednictwem własnego implantu, któremu dodano umiejętności Haka. — Cieszę się, że mogłam odwiedzić ten świat. — Rozejrzała się po niewielkim, skromnym pomieszczeniu. — Choć przyznam, że miałam nadzieję zobaczyć większy jego kawałek. Reuben skinął głową.
— luż nad tym pracujemy. W drodze są eksperci z laboratorium epidemiologicznego w Ottawie oraz z centrów epidemiologii w Atlancie. Słyszałem, że korzystaliście z laserowego urządzenia sterylizującego. To dla nas coś nowego i nasi specjaliści muszą zyskać pewność, że takie metody rzeczywiście są skuteczne.
— Oczywiście — zgodziła się ambasador Prat. — Z czasem mamy nadzieję doprowadzić do sprawiedliwej wymiany handlowej z waszym światem, ale rozumiemy, że akurat tę technologię musimy wam udostępnić od razu. Wasi eksperci mogą bez przeszkód przejść na naszą stronę portalu i obejrzeć aparaturę. Projektantka tych urządzeń, Dapbur Kajak, chętnie wyjaśni zasady ich działania i podda sprzęt wszelkim wymaganym przez was testom.
— Doskonale. Skoro tak, to tę sprawę uda się szybko wyjaśnić.
Ponter zaczekał, aż Reuben skończy rozmowę na ten temat, po czym zapytał go bez pomocy Haka:
— Gdzie jest Mare?
Reuben uśmiechnął się, jakby spodziewał się tego pytania.
— Zatrudniła ją jakaś grupa doradcza z USA. Jest w Rochester, w stanie Nowy Jork.
Ponter zmarszczył czoło. Liczył na to, że zastanie Mare tu, w Sudbury, ale przecież nie miała powodu zwlekać z wyjazdem po tym, jak on wrócił do siebie. Na stałe mieszkała w innym mieście.