Выбрать главу

I tak rozpoczął się jego stuletni exodus, podczas którego zapadł w hibernację, a uszkodzony nadajnik nie emitował żadnych sygnałów, więc nikt nie mógł go znaleźć do czasu, aż pojawiła się flota lecąca do centralnego systemu Syndykatu, wyposażona w znacznie lepsze skanery będące w stanie wykryć nikłe ślady życia i wybudzić go.

W pewnym sensie umarł tamtego dnia. A kiedy został obudzony, nie było już Johna Geary’ego, tylko heros, szlachetny „Black Jack”, bohater Sojuszu.

— Tak… — powtórzył po chwili zadumy. — Na to wygląda.

Rione nadal wbijała w niego wzrok, a w jej spojrzeniu było coś, czego nie potrafił określić.

— Odpalić kartacze! — rozkazała Desjani i Nieulękły wykonał ostry zwrot w kierunku kolejnego wolno poruszającego się syndyckiego pancernika. To ślamazarne tempo pozwoliło na oddanie długiej, celnej salwy. Trafiające w kadłub kartacze rozświetliły go migotliwym wzorem, spalając się w słabnących tarczach pól siłowych. Śmiały i Zwycięski uderzyły na tę jednostkę w tym samym czasie, od dołu i od góry, wspólnie udało im się zlikwidować ostatnie pola ochronne. W tym samym momencie wróg odpalił istny rój „piekielnych włóczni”, kierując je wszystkie wprost na Nieulękłego. Geary widział, jak błyskawicznie słabną pola ochronne jego okrętu, mimo że obsługa systemów obronnych dwoiła się i troiła, aby przerzucić zapasy energii z nieostrzeliwanej strony kadłuba. Okręt liniowy Sojuszu odpowiedział ogniem moment później, ale jego rakiety od razu wgryzły się w nieosłonięty kadłub wrogiego pancernika, rozpętując w jego wnętrzu istne piekło. Pola zerowe odpalone z pokładów Nieulękłego i Śmiałego rozorały wielki kadłub, unicestwiając całe sekcje syndyckiej jednostki. Ze Zwycięskim na ogonie, który właśnie szykował się do otwarcia ognia, uszkodzony gigant nie miał najmniejszych szans. Jego wyrzutnie milkły jedna po drugiej, powietrze tryskało szerokimi strugami poprzez dziury wyrwane w poszyciu rakietami Sojuszu, a ogromne kratery pozostałe po przejściu pól zerowych wyglądały, jakby w kadłub wgryzła się jakaś niewyobrażalnie wielka bestia.

Nieulękły i jego bliźniaczy towarzysze walki wyprzedzili martwy wrak pancernika, z którego już odpalano mrowie kapsuł ratunkowych odlatujących od bezwładnego, rozpadającego się na części wraku.

— To za Strasznego — mruknęła Desjani.

Geary raz jeszcze przełączył się na widok ogólny. Druga Eskadra pancerników zajęła się właśnie dwoma uszkodzonymi okrętami wroga kontynuującymi ucieczkę z poła walki, bombardując je systematycznie, podczas gdy pozostałe, lżejsze jednostki zajmowały się sprawdzaniem, czy trzeci porzucony okręt jest faktycznie martwym wrakiem. Już tylko jeden pancernik wroga prowadził walkę, ale w tym właśnie momencie dostał się pod ostrzał sześciu najpotężniejszych okrętów Sojuszu.

Syndyckie ŁZy i inne mniejsze jednostki zostały niemal całkowicie wyeliminowane, a ostatni ciężki krążownik właśnie dogorywał pod silnym ogniem chmary niszczycieli. Niezliczone kapsuły ratunkowe zmierzały w kierunku jedynej nadającej się do zamieszkania planety tego systemu. Geary patrzył na zdziesiątkowaną flotę, która przybyła na Ilion w pogoni za uciekinierami z eskadry kapitana Falco.

Wygraliśmy. Ale ile razy jeszcze uda nam się pokonać liczniejsze formacje przeciwnika? Ile jeszcze okrętów muszę stracić, by dotrzeć do celu?

Niezwyciężony już prawie dotarł do eskadry pomocniczej, ale Geary prawdę mówiąc, nie widział sposobu na ocalenie tej jednostki. Tryumf, Polaris i Awangarda nie miały tyle szczęścia, pozostały na Vidhi wraz z resztą lżejszych jednostek. Wojownik, Orion i Dumny były potwornie zniszczone i z pewnością straciły sporo ludzi z załogi.

Kapsuły ratunkowe z Falcaty wysłały wezwanie o pomoc i kilka niszczycieli Sojuszu ruszyło w ich stronę. I tylko resztki wraku Strasznego były zbyt małe, by zlokalizowały je jakiekolwiek skanery. Z tego okrętu z pewnością nie odpalono ani jednej kapsuły.

Smutku Geary’ego nie ukoiła nawet świadomość, że do tej bitwy nie doszłoby, gdyby nie egocentryzm kapitana Falco.

Sala konferencyjna wydawała się bardziej zatłoczona niż zazwyczaj. Przybyło nie tylko trzynastu dowódców ocalonych jednostek, ale i oskarżeni: kapitanowie Falco, Kerestes, Numos i Faresa, których zgromadzono z boku. Komandosi pilnujący ich na okrętach nie mieli uprawnień do uczestnictwa w tym zgromadzeniu, więc pozostawali niewidzialni, choć ich obecność była wyczuwalna choćby w sposobie zachowania aresztowanych oficerów.

W głębi sali, pomiędzy oficerami dowodzącymi flotyllami Federacji Szczeliny i Republiki Callas, zasiadła współprezydent Rione. Zgodziła się w końcu na udział w telenaradzie, ale nie przybyła do sali konferencyjnej, wolała pozostać w zaciszu swojej kabiny. Geary zastanawiał się, czy to waga sprawy przymusiła ją do zmiany decyzji czy po prostu chciała swoją obecnością podnieść morale załóg podlegających jej okrętów i podkreślić swoje stanowisko polityczne.

Falco siedział dumnie wyprostowany i wodził po zebranych pewnym spojrzeniem, jakby spodziewał się, że za moment zostanie wybrany nowym głównodowodzącym floty. Geary zaczynał powoli wątpić w zdrowie psychiczne tego człowieka. Wydawał się zupełnie spokojny, jakby areszt w żadnej mierze nie dotyczył jego osoby. Kapitan Kerestes stanowił zupełne przeciwieństwo, jego przerażenie było wręcz namacalne. Zdawał się nie rozumieć, co się wokół niego dzieje. Jego długa kariera we flocie składała się z pasma decyzji, dzięki którym pozostawał w cieniu, a teraz nagle znalazł się w samym centrum wydarzeń, po tym jak po raz pierwszy w swojej karierze poszedł za niewłaściwym człowiekiem. Numosa i Faresę przepełniała złość. Geary podejrzewał, że trzymają coś w zanadrzu, inaczej powinni być przynajmniej zaniepokojeni. Numos może nie był najwybitniejszym oficerem floty, ale musiał wiedzieć doskonale, co się święci.

Geary wstał, zwracając na siebie uwagę zebranych.

— Na początek chciałbym pogratulować wspaniałego zwycięstwa wszystkim marynarzom i oficerom tej floty. Utrata Strasznego i Falcaty jest wysoką ceną, ale Syndycy zapłacili po stokroć więcej. Niestety dowiedzieliśmy się dziś o utracie Tryumfa, Polaris i Awangardy, które zostały zniszczone wraz ze sporą liczbą mniejszych jednostek. Otrzymałem także wiadomość, że Niezwyciężony został tak poważnie uszkodzony, że nie zdołamy go naprawić i musi zostać porzucony. — Wielu oficerów skrzywiło się, słysząc te słowa. — Dowódca Niezwyciężonego nie może uczestniczyć w tej naradzie, bo nawet systemy komunikacji tej jednostki nie nadają się do użytku. Wiem, że dla wszystkich, którzy znali kapitan Ulan, informacja, iż poległa ona podczas walk w systemie Strena, może być szokująca, ale taka jest prawda. Niezwyciężony osłaniał odwrót pozostałych jednostek i zapłacił za to wysoką cenę. — W tym momencie wielu oficerów zwróciło twarze w stronę Numosa, Faresy i Kerestesa. Okręt liniowy nie powinien stanowić osłony bliźniaczych jednostek. To zadanie bardziej pasowało do pancerników, które potrafią wytrzymać o wiele cięższy ostrzał. Ale jak widać dowódcy Wojownika, Oriona i Dumnego zrzucili to zadanie na Niezwyciężonego.

— Nie zgadzam się na porzucenie Niezwyciężonego! — Ostro wypowiedziane słowa przetoczyły się echem po sali. Geary nie wierzył własnym uszom, to kapitan Falco rozpoczął swoją tradycyjną tyradę. — Mamy obowiązek naprawić ten okręt, a potem ruszymy na Vidhę, by pomóc Tryumfowi…