Выбрать главу

– oni niezbornym chórem na to, i wtedy zauważa Staszek na pralce dwa znane sobie dobrze zarysowania, które Przesik zrobiła swego czasu Anna, w zemście za jego jakieś z niej naigrywania oraz znajomy napis ARDO. O basta, a więc to matriks! Zrywa z szyi szalik i dłużej z nimi nie rozmawiając, biegnie co tchu w kierunku na strzeżonym osiedlu mieszkania to sprawdzić i biegnie, i się przewraca, I wstaje, jak to się stać mogło, jak to się wszystko stało?! Oni ramionami wzruszają, „dwie dyszki”- jeszcze za nim wołają, ale reakcji się nie doczekając, pchają dalej, Uważaj z nami piosenkę śpiewając: „Sam już nie wiesz, co uważać, kit może ci sprzedać każdy więc lepiej uważaj, uważaj z nami, la la la”- I śpiew ich Stacha goni Pragi Północ ulicami.

Ulicami. Schodami. Krzakami biegnie Stachu, nawet na skórce się poślizgnął od banana, aby rozbawić czytelnika o najniższych instynktach kulturalnych, płaszcz rozdarł I w błocie uwalał, to jest śmieszne, to jest śmieszne i zabawne, choć jemu zdawało się to straszne. W zeznaniach nie zeznał, że w pewnym momencie zaczął głośno płakać, a także wołać: „Okradli mnie! Okradli!”, które to wołanie było jak powietrze dla mieszkańców Pragi I uwagi nikt nie zwrócił na nie. W tym czasie dwunasta wybiła właśnie, kumulacja I wielka kulminacja, w okolicach twarzy wybuchła mu petarda. Ludzie przez niego mijani ryczeli i się śmiali, Hej sokoły I Uważaj z nami piosenkę popularną ostatnio śpiewali. Niektórzy leżeli, inni im na toast wstawać pomagali. „Okradli mnie! Okradli! „- darł się. Wtem zobaczył jakąś babę. W jednej ręce patelnię teflonową miała jego własną, w drugiej jego przyrząd do czosnku wyciskania. Rzucił się na nią: „to moje jest! To moje! Pani to ukradła!”. „Nie pana żadne, nie pana żadne – obruszyła się osoba ta silnie pijana I z rąk sprzęty mu wyrwała, „ja to przed chwileńkom to mi jedna pani taka sprzedała” – powiedziała. „Pod Alkoholami Światu ja ze sunsiadami stała, to przybiegła jaka taka, rozczuchrana i na boso w laczkach, a Rakowa mówi, że tu osoba znana, że jum kidyś we Faktach widziała, jak bilo zdjencie że una w jakimś gipsie leżała i tam udwiedzał jom jakiś pedał czy inny fagas. Tak ponuć pisało. Ja nic nie wiem, ja nic to nie ubchodze, ni moja sprawa. I una mówi: ćmam do sprzedania to i to i to, na terenie tam niedaleko megu miszkania”. Nu tu idziemy, a tam pralka, do włusów pinkna suszarka, una ceny pudaje: to dziesinć, to dziesinć, a tu dwanaście. Nu tu opłacało się czy nie? Nu opłacało. Nu tu Rak wziuł pralke (dziewienć dal jej bo purysowana), Józek wzioł zmywarke, a ja tilku dwa złote miała, to mi ona za to te tu patelni dała, a Renata miała groszy dwadziścia tam pare, to tum do czosku kupiła wyciskarke, I jeszcze do dwadziścia gruszy starguwała. A una poganiała, bo taksówke zamówione telefunem miała i na te taksówke ponuć zbirała. Ale ja nic tam nie wiem, tu ni moja sprawa”.

„Taksówkę!” – wrzasnął, gdy to powiedziała i popchnął ją z siły całej w jakieś krzaki. Oczywiście całą tę scenę pominął w zeznaniach, utrzymując, że to przez nieznanych sprawców włamanie. Nie pamięta za dobrze, co wtedy się działo, w jakimś amoku się znajdował, w jakimś szale, pamięta tylko, że pobiegł do na strzeżonym osiedlu mieszkania. Tam, jak zeznawał, w następstwie faktu drzwi otwarcia po sprzętach AGD puste miejsca zastał, jak również nieobecność osoby swojej sympatii Przesik Anny na której poszukiwanie zdecydował natychmiast się poszkodowany z czego powodu nie miał czasu myśleć o policji ówczesnym wezwaniu i dlatego zrobił to dopiero pierwszego stycznia rano. Usposobienie osoby niezastanej w mieszkaniu opisuje jako „jednostka nienormalna” i „skłonna do zniszczeń I sprzętów degradacji”.

W mieszkaniu policja zastała silny nieporządek i bałagan, ale poszkodowany nie potrafi stwierdzić, czy powstał on w wyniku włamania, czy sam Retro Stanisław, gdy problem na taksówkę gotówki nieposiadania napotkawszy zaczął nieco raptownie przeszukiwać wszystkie zakamarki. Wreszcie znalazłszy konsolę do gier Sony PlayStation, marki, której z powodu trwałego uszkodzenia nie używa jakoby od dawna, co zawile tłumaczył, opuścił mieszkanie w celu taksówki złapania i ewentualnej należności właśnie za jej pomocą uregulowania. Poszkodowany zeznaje, że również gratyfikację taksówkarza rozważał za sprawą discmanu tejże samej Sony marki, który podobno ktoś kiedyś u niego zostawił, nazwiska osoby wspomnianej sobie nie przypominając. Dalsze zeznania są w stopniu geometrycznie rosnącym coraz bardziej zagmatwane i niejasne. Do taksówki przypadkowo zatrzymanej nie pamięta jakiej korporacji wsiadłszy (Z KoAmi sylwestru podał w niej adres), gdzie jakoby był pewien spotkać Przesik Annę, poszkodowany opisuje stan psychiczny w którym przebywawszy jako „nerwowość”, „nerwowe uczucia” i „zdenerwowanie”. W trakcie opisywania zaszłych w niej zdarzeń ulega silnym stanom emocjonalnym, płacze. Używa słów takich jak „zmowa”, „podszepty”, „kilka” i „szykany”, o konkrety zapytany twierdzi, że taksówkarz specjalnie w celu go obrażenia i sprowokowania z radia odtwarza piosenkę, za którą poszkodowany nie przepada, przebój popularny grupy Konie Uważaj z nami, piosenkę tytułową głośnego ostatnio programu. W wyniku jej usłyszenia Retro ulega silnemu szału. To, co w efekcie się stało, opisuje jako „konflikt i szarpanie się z taksówkarzem”, w wyniku którego brutalnie wypchnięty zostaje z pojazdu do jakiegoś, jak twierdzi, „bagna”, co powoduje zniszczenie odzienia wierzchniego poprzez jego rozdarcie. Jak poszkodowany zeznaje, taksówkarz powiedział do niego również wcześniej „to pan jest tym pedałem”. Około trzech godzin zajęło poszkodowanemu odnalezienie przystanku tramwaju i powrót na gdzie mieszka Północ Pragę oraz policji wezwanie.