Выбрать главу

– Nie było żadnych negocjacji.

– Słucham?

– Komendant Marley przedstawił mi propozycję, a ja ją przyjęłam. Gdy przysłano mi umowę, przeczytałam ją i podpisałam bez wprowadzania żadnych zmian.

– Jest pani bardzo ufną osobą, panno Barker – wtrąciła Inna Taggert.

– Nie miałam powodu, by nie ufać komendantowi Marleyowi. To prawdziwy profesjonalista i wie, jak postępować.

– Bóg świadkiem, że szef wszystko robi po swojemu – powiedział Frank Goldman.

– Myślę, że organizacja i wyszkolenie jego wydziału mówią same za siebie – odparowała Holly.

– Może powie nam pani coś na temat swojej pracy w wojsku i w policji wojskowej.

– Wstąpiłam do wojska po szkole średniej i po podstawowym przeszkoleniu dostałam przydział do żandarmerii. Ukończyłam kryminalistykę na uniwersytecie stanowym Maryland, a następnie szkołę dla kandydatów na oficerów. Uzyskałam patent oficerski i zostałam dowódcą plutonu w kompanii żandarmerii. Stopniowo awansowałam, a w chwili przejścia na emeryturę dowodziłam w stopniu majora kompanią.

– Czy ma pani jakieś przygotowanie w zakresie cywilnego egzekwowania prawa?

– Tak. Na akademii FBI w bazie marynarki wojennej w Quantico zaliczyłam cztery kursy dotyczące dochodzeń kryminalnych i zarządzania siłami policyjnymi. W kursach tych poza wojskowymi uczestniczyli oficerowie i policjanci z całego kraju.

– Rozumiem. A dlaczego postanowiła pani wystąpić z wojska?

Holly zaczerpnęła powietrza. Lepiej być szczerą, pomyślała.

– Ja i inna oficer oskarżyłyśmy komendanta żandarmerii naszej bazy o molestowanie seksualne i próbę gwałtu. Choć obie zeznawałyśmy przeciwko niemu, został uniewinniony. Doszłam do wniosku, że w takiej sytuacji moja kariera w wojsku jest skończona. Tego samego dnia Chet Marley zaproponował mi pracę w Orchid Beach. Uznałam to za doskonałą okazję i wyraziłam zgodę.

– Holly – zaczął John Westover. – Mogę mówić ci po imieniu? – zapytał.

– Oczywiście. Proszę o to wszystkich pozostałych.

– Dziś rano rozważaliśmy – myślę, że mogę to otwarcie powiedzieć – kto powinien pełnić obowiązki komendanta na czas niezdolności Cheta Marleya do pracy.

Holly milczała.

– Uznaliśmy – ciągnął Westover – że powinna to być osoba, która dobrze zna organizację wydziału i teren Orchid Beach. Oczywiście chcemy, żebyś została, ale uważamy, że naturalnym kandydatem na to miejsce jest porucznik Hurd Wallace.

– Nie wszyscy podzielamy tę opinię – zaznaczył Charlie Peterson, a Frank Goldman energicznie pokiwał głową.

– To prawda – przyznał Westover – ale tak uważa większość.

– Panie Westover… – zaczęła Holly.

– Po prostu John – przerwał jej Westover.

– John, sądzę, że przeczytałeś moją umowę.

– Owszem, rzuciłem na nią okiem.

– Zatem musisz wiedzieć, że zgodnie z tą umową, w przypadku niezdolności Marleya do pełnienia obowiązków komendanta, to ja mam go zastępować.

– Nie, nic o tym nie wiem.

– Holly – Irma Taggert pochyliła się nad stołem – nie jesteśmy formalistami. Po prostu robimy to, co naszym zdaniem jest najlepsze dla miasta.

– Rozumiem – odparła Holly. – Ale ja mam podobne zobowiązania.

– Miło mi to słyszeć – odpowiedziała Taggert.

– Jestem przekonana – ciągnęła Holly – że dotrzymanie warunków kontraktu to również obowiązek władz miasta. Statut Orchid Beach zapewnia Chetowi Marleyowi prawo zatrudniania i zwalniania ludzi w jego wydziale. Komendant powiedział mi, że wziął pod uwagę kandydaturę Hurda Wallace i rozpatrzył ją negatywnie. Ja zaś zamierzam udowodnić, że wybierając mnie, postąpił właściwie.

– Ale chyba zdajesz sobie sprawę – wysyczała Irma Taggert – że możemy cię zwolnić i mianować na twoje miejsce kogoś innego?

Holly już miała odpalić z grubej rury, ale nagle odezwał się Charlie Peterson.

– Irmo, jestem prawnikiem – powiedział – więc pozwól, że wyjaśnię ci sytuację. Zastępca komendanta Barker ma pięcioletni kontrakt zaaprobowany przez Cheta Marleya. Gdybyśmy ją zwolnili, mogłaby się ubiegać o wypłacenie każdego centa wyszczególnionego w kontrakcie plus ubezpieczenie zdrowotne i składki emerytalne. Mogłaby również oskarżyć miasto o niezgodne z prawem zwolnienie, a także wystąpić o odszkodowanie rekompensacyjne i o odszkodowanie za straty moralne.

– Pewnie masz rację, Charlie – odparła Taggert. – Ale powiedz mi, dlaczego ona nie aresztowała człowieka, który postrzelił Cheta Marleya?

Holly podniosła rękę.

– Nie chcę być kością niezgody – powiedziała. – Pozwólcie, że przedstawię moje plany, a potem zostawię was, żebyście mogli je ocenić.

– Chętnie cię wysłuchamy – zapewnił Charlie Peterson.

– Podjęłam się pracy, do której jestem dobrze przygotowana. Jeśli jednak uznam, że sobie nie radzę, sama złożę rezygnację, obiecuję. Jeżeli chodzi o napaść na szefa Marleya, informuję, że zrobimy wszystko, aby znaleźć i aresztować sprawcę. I nawet gdybym już dziś zrezygnowała z pracy, ci sami ludzie nadal będą prowadzić dochodzenie w sprawie tego przestępstwa. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące mojej przeszłości i zamiarów na przyszłość, z przyjemnością na nie odpowiem.

Przez długą chwilę nikt się nie odzywał. Ciszę przerwał John Westover.

– Witamy na pokładzie, Holly – powiedział. – Gdybyś uznała, że ktoś z nas może ci pomóc, nie wahaj się o to poprosić.

Holly uśmiechnęła się słodko.

– Dziękuję, na pewno poproszę – zapewniła.

20

Po powrocie do biura Holly wezwała Hurda Wallace’a i Boba Hursta.

– Wczoraj rozmawiałam z Samem Sweeneyem – powiedziała. – Przyznał się, że słyszał strzał. Jeden strzał.

– Przesłuchiwałem go kilkakrotnie i nawet o tym nie wspomniał – zapewnił Hurst.

– Powiedział mi też – ciągnęła Holly – że zanim padł strzał, słyszał kłótnię, a po strzale trzask drzwi samochodu. Dwojga drzwi, co wskazuje na obecność dwóch sprawców. Samochód, jak stwierdził, zawrócił i pojechał na północ. – Przerwała na chwilę. – Uznałam, że powinniście wiedzieć ze względu na dobro śledztwa.

Hurst milczał. Sprawiał wrażenie zażenowanego, że sam nie uzyskał tych zeznań.

– Myślę – odezwał się wreszcie – że to był odosobniony incydent, niepowiązany z żadną działalnością przestępczą, o której mogliby wiedzieć nasi informatorzy. Szef został zaatakowany po zatrzymaniu przypadkowego pojazdu.

Holly nie wierzyła w taką wersję wydarzeń.

– A śmierć Hanka Doherty’ego? – zapytała.

Mężczyźni milczeli.

– Ten, kto strzelił do szefa – podjęła Holly – zabrał strzelbę z jego wozu, pojechał do Hanka Doherty’ego i zabił go.

– Tego nie wiemy – zaoponował Wallace.

– Możesz zaproponować inny scenariusz?

– Ma pani rację, szefie – powiedział Hurst. – Obie zbrodnie łączy strzelba.

– Wiadomo coś nowego o stanie szefa? – Wallace zmienił temat.

Holly uznała, że powinna powiedzieć im prawdę.

– Szef wczoraj się przebudził i zaczął mówić.

Dwie pary brwi powędrowały w górę.

– Powiedział, kto do niego strzelił? – zapytał Hurd.

– Nie, nie pamięta ani tego napadu, ani czegoś, co wydarzyło się w ciągu kilku tygodni wcześniej. Ostatnie jego wspomnienie dotyczy spotkania ze mną, kiedy namówił mnie do przyjazdu tutaj i podjęcia pracy.

– Jakie są szansę, że odzyska pamięć? – dopytywał się Wallace.

– Obawiam się, że nikłe. Zasnął, gdy byłam w szpitalu, a dziś rano pielęgniarki nie mogły go dobudzić. Znów zapadł w śpiączkę.